Białe krzyże krucjat XXI wieku

Po niemal 600 latach od ogłoszenia przez papiestwo ostatniej krucjaty wymierzonej w Imperium Osmańskie, dziś możemy obserwować niebezpieczny powrót dawnych skłonności. I nie, to nie są słowa na wyrost. Bardziej lub mniej świadomie aktywiści organizacji Britain First przyjęli symbole swoich spragnionych krwi przodków. A że w takich wypadkach nie wierzę w czysty przypadek, białe krzyże współczesnych Brytyjczyków odczytuję jako jawne nawiązanie do dawnych krzyżowców z Wysp.

Oglądając nagranie z „pokojowej” manifestacji trudno dopatrzyć się w twarzach uczestników oznak wspomnianego pokoju, a tym bardziej słynnego miłosierdzia. I to szczucie, które opanowało katolickie portale. Niemal radość z tego, że dali radę wyprowadzić z równowagi grupę Muzułmanów. Tylko, to wina samych „wielce-chrześcijan”.  W końcu ktoś, kto postanawia wszystkich spotkanych przekonywać o wyższości swoich poglądów, musi się liczyć z oporem. Paradowanie z krzyżem, stosowanym wieki temu jako narzędzie służące wykonywaniu kary śmierci, nie może być uznane za gest przyjaźni. Wszyscy wiemy, że ortodoksyjni chrześcijanie sami prowokują ataki. Wykrzykując komuś w twarz „to nie Twój kraj, to nasz kraj!” dopuszczają się słownej agresji. A nie od dziś wiadomo, że agresja rodzi agresję. Co gorsza, swoje słowa kierują do tych, wśród których z racji pochodzenia historia chrześcijańskich krucjat jest równie żywa, jak wspomnienie II Wojny Światowej w Europie. Biały krzyż wymierzony w twarz Turka jest dla niego często niemal równie jednoznaczny, co swastyka dla Europejczyków. Wszędzie tam, gdzie samozwańczy patrioci wyrażają swoje uprzedzenia względem innej grupy, powinna zapalać się nam przysłowiowa czerwona lampka. Właśnie na mocy wspomnienia o II Wojnie Światowej. Wielu z tych grup „patriotów” nie powstydziłaby się III Rzesza w latach poprzedzających wojnę. Bowiem język jakim się posługują liczni aktywiści i ich nastawienie względem innych od nich samych są niebezpiecznie znajome…
Nienawiść zawsze będzie rodzić nienawiść, więc do czego tacy „chrześcijańscy patrioci” w ogóle dążą? I czy w XXI wieku w ogóle powinniśmy pozwalać na to, by jakiekolwiek grupy społeczne chciały oddać Europę w jarzmo „jedynej słusznej religii”? Zwłaszcza, że sami chrześcijanie nie są grupą jednorodną. Nawet w świecie, w którym Europa była formalnie schrystianizowana, nie było spokoju. W końcu w wyznaniach z tej rodziny najważniejsza jest kasa i to gdzie finalnie trafia. Siłą rzeczy, skoro niektóre odłamy nie uznawały papiestwa, nie dawały Watykanowi zarobić. Mało tego, nie uznając Watykanu nadal byli heretykami, więc można było śmiało wszczynać kampanie wojenne przeciwko nim. Oczywiście, rękami władców podległych Watykanowi krajów. Zatem z historii wiemy już, że rozwiązanie jakie propagują ruchy z logo krzyża nigdy nie doprowadzi do czegokolwiek dobrego. Najwyraźniej największą bolączką współczesnej Europy jest system edukacji, który zawiódł nasze społeczeństwa. Nikt nie nauczył obywateli, jak nie być zakładnikiem religii i nie wykonywać tępo rozkazów kleru i im pokrewnych.

Share this

Related Posts