Apel do twórców strony Jestem Katolikiem, Jestem za życiem, Jestem przeciw in vitro i im podobnych



Długo mówiłam sobie, że powinnam przemilczeć to, co nie podoba mi się w dzisiejszym społeczeństwie. Przecież nie tylko ja to widzę. Jest wielu innych i też, pomimo personalnego  oburzenia, nie uznają za stosowne wypowiadania się publicznie na ten temat. Jednak w pewnym momencie pomyślałam sobie „Dość! Jestem wolnym człowiekiem, nie chcę milczeć, kiedy widzę, że dzieje się źle”. A ostatnio dzieje się dużo złego.
Zacznijmy od różnorakich inicjatyw pewnych grup społecznych. Nigdy, przenigdy nie podniosłabym ręki na żadną religię jako ideę. Bo jeśli traktować ją jako czystą ideę, potrafię doceniać ich postulaty. Proszę jednak nie mylić postulatów głoszonych przez dane religie z postulatami jej wyznawców! Przez postulaty religijne mam na myśli postulaty ich założycieli. I za obelgę wobec religii i kalanie własnego gniazda uznaję, wykorzystywanie jej do promowania poglądów jej wyznawców. Jakkolwiek licznej grupy by nie stanowili. Działająca na portalu Facebook strona „Jestem Katolikiem, Jestem za życie, Jestem przeciw in vitro” (http://www.facebook.com/jestem.katolikiem.zazyciem.przeciwinvitro?ref=ts&fref=ts) jest genialnym przykładem posługiwania się religią w sposób niemoralny. Dlaczego? Bo obraża prawdziwych wyznawców tejże religii.
Twórcy strony jak i jej gorliwi fani wobec ludzi niepodzielających ich opinii stosują język pełen agresji. Aborcję i in vitro, w myśl opinii kleru, nazywają morderstwem. Co gorsza, szerzy to fałszywe przekonania w części społeczeństwa. Jeśli uznawać by zapłodnioną komórkę jajową za człowieka to każda kobieta powinna opłakiwać co najmniej kilkoro dzieci, które „straciła”, bo przecież nie każda zapłodniona komórka jajowa skutkuje rozwojem nowego organizmu. Może zatem do promowanych haseł należałoby dodać zakaz uprawiania seksu w dni niepłodne? Bo niepłodne oznaczają, że nie dojdzie do ciąży. Nie dojdzie, bo endometrium zaczyna się już złuszczać. Nie oznacza to jednak, iż plemnik nie wniknie do komórki jajowej. Zatem dopuszczamy tutaj do stworzenia zygoty, która nie będzie mieć szans na dalszy rozwój, takiej samej zygoty jak ta, która powstaje pozaustrojowo. Nic zatem biologicznie nie różni zygoty stworzonej, gdy ściana macicy nie mogła już przyjąć zapłodnionej komórki jajowej od tej, która nie zostanie zaimplementowana do organizmu kobiety przy metodzie in vitro.
Ślepe tępienie aborcji jest równie dojrzałe jak argument dziecka w sklepie „kup mi zabawkę albo będę krzyczeć”. Czy Wy, którzy tak gorliwie potępiacie aborcję, uznajecie kobiety, które się na nią zdecydowały za złe i zwyrodniałe i jesteście za całkowitym jej zakazem, weźmiecie odpowiedzialność za dzieci będące owocem gwałtu, za matki, które pod sercem noszą ślad po krzywdzie, jakiej doznały, za nastolatki, których życiu zagraża ciąża, a przecież, jako ludzie miały prawo popełnić błąd. Poniekąd to również wina Wam podobnego światopoglądu, który edukację seksualną w szkołach popiera w formie pogaduszek o przyjaźni czy sprzedawania młodzieży watykańskich nieskutecznych metod. Więc pytam raz jeszcze, weźmiecie odpowiedzialność za los i przyszłość takich dzieci i matek? Bo niestety, ale troski o nie w Was nie widzę. A zmuszenie człowieka do czegoś, co może wyrządzić mu trwałą krzywdę, jest gorsze niż rozstrzelanie go. Nastolatce ciąża może złamać życie i niejedna, która ciążę chciała usunąć, ale ktoś jej tego zabronił, resztę życia boryka się sama z problemami, w jakich znalazła się przez chore poglądy społeczeństwa. Złamanie życia jest z pewnością gorsze niż śmierć.
Co gorsza, posługujecie się sztandarem religii, a sami łamiecie jej zasady. Wasz język wobec osób niepopierających promowanych przez Was haseł, jak i same hasła. Gdzie w Waszej postawie jest miłość wobec bliźniego? A przecież Waszym bliźnim tak samo jest gorliwa Katoliczka, jak i nastolatka, która wolałaby ciążę usunąć, żeby móc żyć jak jej rówieśnicy, dalej się uczyć a pewnego dnia, gdy będzie gotowa i będzie mieć warunki, założy rodzinę. Waszym bliźnim jest tak samo ksiądz jak i prostytutka. Nic ich nie różni, absolutnie nic. Są ludźmi, niezależnie od poglądów, stylu życia. Więc co jako Katolicy powinniście im okazać? Szacunek.
Tak samo odmawianie ludziom homoseksualnym prawa do zakładania rodzin i wychowywania dzieci. Tak ich Pan Bóg stworzył, to czemu mają nie kochać? Czy macie odwagę nazwać wprost to co można dostrzec w Waszej postawie? Czy mielibyście odwagę powiedzieć homoseksualiście, że nie ma prawa do miłości? Bo tego właśnie w jakimś sensie im odmawiacie. Sprostuję od razu, iż jestem osobą heteroseksualną. Wiem jednak, iż homoseksualiści jak wielu innych heteroseksualnych ludzi, chcą kochać i być kochani. I potrafią to uczucie dawać tak samo, jak heteroseksualni. Tak swoim partnerom jak i otoczeniu. Są wśród nas ludzie, którzy mają wrodzoną troskę o dzieci, którzy nie potrafią spojrzeć na smutną twarz dziecka i nie mieć potrzeby przywrócenia mu uśmiechu. O troska ta jest niezależna od orientacji seksualnej. Dlaczego zatem, kazać sierotom w domach dziecka patrzeć na ludzi, którzy chcą je pokochać, którzy chcą je wychować, ale nie mogą się nimi zająć, bo są homoseksualni i komuś się to nie podoba? Jak można mężczyźnie czy kobiecie pragnącym dać szczęście dziecku odmówić takiej możliwości tylko dlatego, że głęboko kocha osobę tej samej płci? Czy lepiej dla porzuconych dzieci i sierot by do pełnoletniości spędzały swe życie w domu dziecka, niż w domu gdzie otoczone będą opieką dwóch matek lub dwóch ojców? Bądźmy szczerzy, nie wystarczy heteroseksualnych domów dla każdego dziecka. Przecież znakomita większość homoseksualistów wychowywana była przez pary heteroseksualne. Jak zatem można siać fałszywe opinie, iż dziecko będzie przejawiać orientację taką jak jego rodzice? Nie raz naukowcy pochylali się nad tym problemem i kwestia orientacji seksualnej zapisana jest genetycznie. Indywidualnie dla każdego człowieka. I nie ma znaczenia, że biologiczny rodzice byli heteroseksualni. Każdy ma prawo do miłości i każdemu powinniśmy dać prawo, do tworzenia takiej rodziny jakiej pragnie.
Zapominacie też o tych, którzy Katolikami są, ale nie podzielają Waszych haseł. Według nich po prostu nie są Katolikami. A to, że na świecie istnieją inne religie? Post na wspomnianej stronie dotyczący filmu „Życie Pi” twierdzący, iż mamy tam do czynienia z błędną koncepcją religii spokojnie można zakwalifikować jako dyskryminację. Błędna dlatego, że bohater pragnął zaczerpnąć z każdej religii jaką poznał to co najlepsze? Z połączenia postulatów największych religii stworzył swoją filozofię życiową, zasady których się trzymał. Wy nie trzymacie się nawet zasad, które narzuca Wam organizacja jaką jest Watykan. Tym bardziej nie trzymacie się kluczowych postulatów religii, której podobno jesteście wyznawcami.
Jak możecie spojrzeć w lustro i nie czuć się hipokrytami, gdy chcecie ludziom czegokolwiek zakazywać, a przecież Jezus Chrystus twierdził, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Jestem pewna, że facet który za swoją ideę umierał na krzyżu, załamałby się gdyby zobaczył do jakich celów jego osoba jest wykorzystywana. Jak napędzacie machinę nienawiści w społeczeństwie, niszcząc tych, którzy są inni w jakimś sensie niż Wy. Wy moi Drodzy i Wam podobni powinni raz na zawsze nauczyć się, iż pod żadnym pozorem, nie macie prawa ingerować w prywatne wybory innych ludzi. Tak aborcja, in vitro czy eutanazja w cywilizowanym świecie powinny być osobistą decyzją każdej osoby. Jeśli ktoś z jakichś powodów tych metod nie popiera, nich z nich nie korzysta. Jestem pewna, ze tak Wy, postronni czytelnicy tego tekstu jak i ja twierdzimy, iż alkoholizm jest zjawiskiem złym. Nikt z nas jednak nie nawołuje do prohibicji. Dlaczego? Ja, bo wiem z historii, iż prohibicja w Stanach Zjednoczonych zwiększyła liczbę ludności nadużywającą alkoholu. Wy, nie wiem dlaczego. Logika byłaby taka sama jak w nawoływaniu do zakazu in vitro czy aborcji. Jednak to, że dane rozwiązanie Was nie przekonuje czy nie wydaje się Wam słuszne, nie oznacza, iż możecie lekkomyślnie zakazywać go wszystkim dookoła. Każdy ma prawo sam decydować o sobie, swoim zdrowiu, ciele, życiu, orientacji, poglądach, wyznaniu i wszelkich innych wyborach przed którymi stajemy jako dojrzali ludzie. Każdy sam poniesie konsekwencje swoich decyzji. I wszak nie wiemy czy istnieje życie po śmierci, ale jeśli tak strasznie przeszkadza Wam np. aborcja to jako Katolicy możecie wierzyć w to, że matkę która jej dokonała spotka wieczne potępienie. Nie macie jednak za życia gotować jej piekła na ziemi. Zajmijcie się przeżyciem własnego życia zgodnie z własnymi zasadami i nie przeszkadzajcie innym w samodzielnych decyzjach/ Nie sądźcie abyście sami nie byli sądzeni, powinno szczególnie dla Was brzmieć znajomo.

Share this

Related Posts

First